W 2019 roku wydawnictwo Egmont postanowiło wydać na naszym rynku zbiorcze albumy przygód niskiego, acz przedsiębiorczego wezyra. Tytuł znany mi był z dzieciństwa jako jeden z tych klasycznych komiksów i bajek, które kojarzyłam jako zabawne. Traf chciał, że ostatnio przeczytałam czwartą część owej serii, a dopiero później trafiła w moje ręce pierwsza. Opowiem Wam więc trochę o tym, czego możecie się spodziewać.

Iznogud piastuje bardzo wysokie stanowisko – jednak nie zaspokaja to jego ambicji. Dwulicowy wezyr pragnie bowiem zostać kalifem w miejsce kalifa i nie przebiera w środkach, by to osiągnąć. Pomocą służy mężczyźnie sługa Pali Bebeh, który z ogromnym spokojem wysłuchuje wszystkich pomysłów przełożonego, a część z nich nawet pomaga urzeczywistnić. Sam kalif Harun Arachid niczego się nie domyśla i naiwnie wierzy w lojalność Iznoguda, bo przecież znają się od dziecka i jest jego najbliższym sługą.

Tom pierwszy to zgrabnie wydana publikacja w formacie A4 z twardą oprawą, mieszcząca w sobie tomy: Wielki wezyr Iznogud, Spiski wielkiego wezyra, Wakacje kalifa oraz Żrący dżin. Za scenariusz odpowiada René Goscinny, którego pewnie wielu czytelników kojarzy czy to poprzez Asteriksa i Obeliksa, czy też przygody Mikołajka. Grafiki przygotował Jean Tabary (research w internecie dostarczył mi dość lakonicznych informacji, z których wynika, iż najwięcej stworzył właśnie Iznoguda). Pierwszy komiks o wezyrze wyszedł w 1966 roku, więc 55 lat temu, co jak możecie przypuszczać mogło odbić się trochę na aktualności poruszanych w publikacji tematów. Uspokoję Was jednak, zeszyty zawarte w tomie pierwszym zestrzały się całkiem dobrze – w odróżnieniu do części czwartej, gdzie osobiście nie spodobały mi się wątki dotyczące kobiet i ich postrzegania (komentowano figury, odchudzanie nazywano wytapianiem, a na widok atrakcyjnych bohaterek mężczyźni się ślinili).

Historie zawsze krążą wokół prób Iznoguda. Jest więc akcja z dżinem mieszkającym w papuciach, próba zdenerwowania drażliwego sułtana, który przybywa z wizytą do kalifa, a także wynajęcie duetu niezwykle silnych mężczyzn. Czasami okazje do przewrotu pojawiają się same – jak w przypadku najazdu Dźyngis-chana, czy też odkrycia sobowtóra władcy, jednak zawsze kończą się w ten sam sposób – do wezyra wraca jego własna, zła karma i kończy on bardzo niekorzystnym dla siebie położeniu.

Przygody Iznoguda są naprawdę barwne i pełne niespodzianek. Tutaj trudno przewidzieć, co się zadzieje w kolejnej opowieści i na co znów wpadnie główny bohater. Jest sporo śmiesznych sytuacji oraz bardzo dużo żartów słownych (np. najemnicy o pseudonimie Silnoręcy cały czas wplatają w swoje wypowiedzi zwroty i frazeologizmy związane z rękoma). Nie jest to publikacja, którą jednak poleciłabym wszystkim, gdyż pomimo iż zalicza się do komediowych, sam główny bohater potrafi irytować tą swoją irracjonalną zawziętością.

Graficznie Iznogud z pierwszych historii różni się trochę od tych umieszczonych pod koniec albumu (a już znacznie od zawartych w czwartym tomie serii). Widać, że Tabary lekko zmienił swój pomysł na wezyra i znacząco go zmniejszył oraz wyostrzył jego rysy twarzy. Pali Bebeh uległ również lekkiej transformacji. Styl rysownika przypomina Uderzo – jest podobnie pełen detali oraz żywych kolorów, niestety nie wykorzystuje tak potencjału drugiego planu oraz mniej skupia na tłach.

Pierwszy tom przygód Iznoguda to dobra i pełna akcji lektura ze sporą dawką humoru. Jest to publikacja zarówno dla fanów, którzy chcieliby odświeżyć wspomnienia o tym tytule z dzieciństwa, jak i dla nowych czytelników szukających rozrywki i pałających chęcią poznania sławnej klasyki.

Scenariusz: René Goscinny
Ilustracje: Jean Tabary
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawnictwo: Egmont
EAN: 9788328135918
Oprawa: twarda
Liczba stron: 192
Data wydania: 19.06.2019

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze