Wielu pisarzy sięgnęło w swoim życiu po klasyczne baśnie, by wykorzystać ich motywy w swojej twórczości (szczególnie, że retellingi cieszą się sporą popularnością). Zrobił to również znany pewnie niektórym czytelnikom z serii Akademia Dobra i Zła pisarz Soman Chainani. Zbiór Piękno i bestie (wydawnictwo Jaguar) to dwanaście niesamowitych opowieści opartych częściowo na powtarzających się w literaturze wątkach i postaciach, jednak równocześnie świeżych i mocno uderzających w emocje czytelnika.

Ponieważ nie czytałam wcześniej nic autorstwa Chainaniego, było to moje pierwsze spotkanie ze stylem owego mężczyzny i nie ukrywam, że uznaję je za wysoce udane. Pisarz z wielką wprawą odmalowuje tworzone przez siebie postacie oraz ich emocje i motywacje. Mimo iż w książce pojawiają się bohaterowie ze znanych nam z wielu różnych wydań baśni, odnosimy wrażenie, jakbyśmy dopiero teraz mieli okazję je poznać tak naprawdę, dużo lepiej i głębiej. Babcia i Czerwony Kapturek pokazują, że wcale nie jest potrzebny leśniczy, by się uratować z opresji, a Kopciuszek udowadnia, o ile bardziej wartościowa jest przyjaźń niż poznany przypadkowo mężczyzna. Chainani w swej przewrotności opisuje nam również historię Małej Syrenki z całkiem innej, rozsądniejszej perspektywy, równocześnie odzierając z miłosnej magii Piękną i Bestię. Absolutnie przepięknym tekstem o rodzinie i walce o nią jest wzbogacony o szerszy kontekst Jaś i Małgosia, z kolei książkę zamyka smutne, lecz momentami mocno z życia wzięte opowiadanie o Piotrusiu Panie (chociaż powinnam napisać, iż bardziej o Wendy).

Trudno jest wymienić wszystkie pojawiające się podczas tej lektury emocje. Autorowi udało się bowiem zmienić coś znanego, w pewnym stopniu już nawet oklepanego, w całkiem nowe, świeże i współgrające ze współczesnością teksty (mimo posiadanych elementów fantastycznych). Klasyczne baśnie są dość proste, momentami okrutne i skoncentrowane na standardowym podziale ról w odniesieniu do płci. Nie ma w nich miejsca na wątpliwości, takie jak czy rzeczywiście czarownica jest tą negatywną postacią albo czy wyjście za mąż za obcego, poznanego na balu człowieka to najlepszy pomysł. Chainani w swojej twórczości nie boi się zmienić Belli w wygodną egoistkę, Roszpunki w rozpieszczoną materialistkę czy też dopisać Śpiącemu Królewiczowi partnera wysysającego z niego krew. Wielokrotnie odczuwa się więc tutaj zaskoczenie, wzruszenie, a nawet strach czy smutek, zależnie od tego, jaką z naszych czułych nut poruszy konkretna historia (a poruszają ich wiele).

Poza doskonałą treścią warto wspomnieć, iż książka jest również estetycznie wydana. W opowiadaniach pojawiają się współgrające z atmosferą tekstów ilustracje autorstwa Julii Iredale (która, nie wiem czemu, nie została wymieniona na okładce).

Piękno i bestie to jedna z tych książek, o których się nie zapomina, zmuszająca do refleksji, dodająca do znanych motywów nowe wątki i zachęcająca do spojrzenia na nie z innej strony. Zdecydowanie publikacja warta uwagi, w przypadku fanów baśni i retellingów, jednakowoż również poszukujący po prostu dobrych opowiadań powinni poczuć się nią usatysfakcjonowani. Jak nigdy zgadzam się z zawartym na jej okładce opisem, iż są to “baśnie na nasze czasy”.

Tytuł: Piękno i bestie. Niebezpieczne baśnie
Autor: Soman Chainani
ISBN: 978-83-8266-076-0
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Jaguar

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze