Na początku marca, dzięki wydawnictwu Fabryka Słów, po trzynastu latach na półki księgarni powróciła „Ucieczka z Festung Breslau” Andrzeja Ziemiańskiego. Akcja powieści została osadzona w realiach II Wojny Światowej, w Festung Breslau (Twierdzy Breslau) – dzisiejszym Wrocławiu. Do tej pory znałem twórczość autora jedynie z perspektywy fantastyki, dlatego uznałem, że to znakomita okazja do sprawdzenia, jak sobie radzi w innym gatunku literackim.

Pierwszą niespodzianką jest  prolog, niemający nic wspólnego z tym, co można przeczytać w blurbie. Zamiast starć agentów obcych wywiadów oraz prowadzenia dochodzenia, o którym coś więcej powiem trochę później, otrzymujemy opis prawdziwego, pozbawionego jakiegokolwiek sensu,  wojennego piekła. W końcu w walce na pięści, bagnety, granaty i wszystko, co leży pod rękami żołnierzy, nie liczy się logika. Każdy chce po prosty przeżyć. A cała reszta schodzi na dalszy plan.

Ale prolog to jedynie rozgrzewka, mająca na celu wprowadzenie Czytelnika w odpowiedni nastrój. Dalszy ciąg snutej przez autora historii skupia się na zagadkowym śledztwie. Zamordowano kilku ludzi powiązanych z akcją wywożenia dzieł sztuki z miasta. Przerzucane pomiędzy instytucjami dochodzenie w końcu trafia w ręce oficera Abwehry Dietera Schielkiego.

Choć fabułę poznajemy z perspektywy wspomnianego chwilę wcześniej niemieckiego porucznika, to nie jest on jedynym ważnym bohaterem książki. Wraz z Dieterem pierwsze skrzypce gra major Marcin Dłużewski z Wojska Polskiego. Od razu zaznaczę, że pomysł Ziemiańskiego na ich kreację nie do końca przypadł mi do gustu. Wszystko przez to, że panowie zamiast być sobą, postanowili udawać znane im postacie literackie – wyróżniające się z tłumu, wybitne jednostki znane z twórczości Arthura Conan Doyle’a, czyli Sherlocka Holmesa i jego brata Mycrofta. Według nich ma to na celu uwiarygodnić ich działania i w ostateczności pomóc osiągnąć zamierzone cele – a jakie, to już musicie odkryć samodzielnie. Obaj agenci wywiadu wzorują swoje zachowanie, styl bycia, a nawet tok myślenia na tych postaciach, stając się permanentnymi aktorami na scenie oblężonego Breslau. Schielkie udaje Mycrofta, natomiast polski oficer Sherlocka. Niestety przez tę całą farsę trudno zrozumieć, jacy bohaterowie są naprawdę.

Po moich mieszanych doświadczeniach z twórczością Andrzeja Ziemiańskiego, uwielbianej przez mnie „Achai” i będącego jej futurystycznym klonem „Toy Wars”, do recenzowanego tytułu podchodziłem z lekką dozą niepewności, ale również z ogromną ciekawością. Na szczęście moje obawy szybko zniknęły, a czarny scenariusz o kolejnej odtwórczej historii odszedł w zapomnienie. Sama fabuła na pierwszy rzut oka może wyglądać na prostą czy wręcz banalną. Ot, klasyczna detektywistyczna powieść oparta na podstawowych elementach: rozwiązaniu zagadki, złapaniu mordercy i zebraniu laurów. Tak wygląda jedna strona medalu – po drugiej znajduje się zaskakująca intryga. Stojące przed Dieterem wyzwanie wygląda na niemożliwe do wykonania. Różne agencje próbowały swoich sił i żadnej się nie powiodło. Na deser zostaje największy atut książki: jej humorystyczna strona, dzięki której snuta historia przypominała mi bardziej brytyjski serial „’Allo ‘Allo!” w polskich realiach niż wojenną zawieruchę.

Odnośnie jakości tekstu praktycznie nie mam nic do zarzucenia Ziemiańskiemu. Może poza jednym: nie rozumiem, dlaczego szykując po tylu latach wznowienie książki u innego wydawcy, autor nie postanowił poprawić paru rzeczy, np. wyeliminować poważny błąd logiczny psujący pozytywne wrażenia z czytania naprawdę genialnej sceny. Nie licząc tej omyłki „Ucieczka z Festung Breslau”, konstrukcyjnie wypada naprawdę dobrze. Fabuła nie została sprowadzona wyłącznie do rozwijania głównego wątku, zamiast tego pisarz pozwolił rozrastać się historii w różnych kierunkach. Dzięki temu możemy bliżej poznać realia życia w obleganym przez wojsko mieście. To duży plus, gdyż daje poczucie głębi świata przedstawionego. Zaletą jest również kreacja samego miasta. Autor wykorzystał swoją wiedzę odnośnie kształtu Wrocławia z czasów wojennych i wiernie odwzorował go na kartach powieści. W tekście znajdziemy także dużo wiedzy na temat broni palnej.

Pamiętając, jak ogromne wrażenie zrobiła na mnie „Achaja”, możliwe, że jednak liczyłem na coś więcej. Nie zrozumcie mnie źle, „Ucieczka z Festung Breslau” nie jest złym tytułem, po prostu jest inna i trzeba wziąć to pod uwagę podczas wyboru lektury. Książka boryka się z kilkoma problemami, ale na szczęście nie ma ich zbyt wiele i wszelkie niedociągnięcia są maskowane świetnym poczuciem humoru. Przez co moje wrażenia po skończeniu lektury nadal są pozytywne. Miłośnicy twórczości Ziemiańskiego, jak również szpiegowskich oraz wojennych historii na pewno znajdą tutaj coś dla siebie.

  • Autor: Andrzej Ziemiański
  • Tytuł: Ucieczka z Festung Breslau
  • ISBN: 978-83-7964-797-2
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Format: 12,5 x 19,5 cm
  • Oprawa: broszurowa
  • Ilość stron: 564
  • Data wydania: 11 marca 2022
 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze