“Płoń dla mnie” – Ilona Andrews – recenzja

Nowa książka autorstwa małżeństwa występującego pod pseudonimem Ilona Andrews to coś, co zdecydowanie poprawiło mi nastrój w ostatnich dniach. Jestem fanką serii o Kate Daniels, więc już samą zapowiedź trylogii Ukryte dziedzictwo o Nevadzie Baylor przyjęłam z ogromną ekscytacją. Zaintrygowanie podbiły dodatkowo manewry wydawnictwa Fabryka Słów związane z okładką. Po licznych głosach czytelników zdecydowano się bowiem wypuścić powieść z dwoma różnymi artami na obwolucie, tak, by każdy mógł samodzielnie zdecydować, która wersja bardziej mu odpowiada (ja jestem team biała!).

Nevada Baylor to przedsiębiorcza kobieta prowadząca rodzinny interes. Jej normalne zajęcia to najczęściej ściganie podejrzewanych o zdradę partnerów oraz próby spłaty zaciągniętego u pewnego bogatego rodu kredytu na utrzymanie swojej firmy. Brzmi to wszystko dość normalnie jednak do końca takie nie jest, ponieważ codzienność głównej bohaterki to również funkcjonowanie w społeczeństwie, gdzie przede wszystkim liczy się, z jakiego rodu magicznego pochodzisz oraz jak silne posiadasz umiejętności. Magia nie była u ludzi czymś wrodzonym i naturalnym, pozyskano ją z tzw. serum Ozyrysa, które odkryto w XIX wieku i zaczęto przyjmować na masową skalę. Skutki jego zażywania były różne – organizm mógł je przyjąć i obdarzyć delikwenta supermocami, ale potrafił także wypaczyć jego ciało, zmieniając w potwora. Nevada posiada jedną z rzadszych umiejętności – wie, kiedy ludzie kłamią. Kobieta świadomie zdecydowała się jednak z nią nie obnosić, ponieważ jej marzeniem nie nigdy nie było przesłuchiwanie ludzi, lecz przede wszystkim dbanie o najbliższych.

Akcja rozpoczyna się wraz z otrzymaną propozycją nie do odrzucenia od kredytodawcy Nevady – kobieta ma znaleźć podejrzanego o podpalenie i morderstwo młodego mężczyznę z bardzo szanowanego, bogatego i sławnego rodu magicznych. Misja od początku zalicza się do tych bardziej samobójczych, niż możliwych do wykonania, a jej powodzenie stawia na szali nie tylko życie samej Nevady, lecz również przyszłość całej rodziny Baylor. Sprawa staje się jeszcze bardziej niebezpieczna, gdy angażuje się w nią znany z morderczych zapędów Szalony Rogan – mężczyzna o ponadprzeciętnej mocy i wyglądzie. Między nim a Nevadą szybko zaczyna iskrzyć i to nie tylko dlatego, że ich znajomość rozpoczyna się od porwania i tortur.

Już dawno nie bawiłam się tak wyśmienicie podczas lektury. Ilona Andrews nie zawodzi po raz kolejny ani swoimi kreacjami bohaterów, ani pomysłem na realia, w których funkcjonują. Magiczna hierarchia i wpływowe rody od samego początku są interesująco rozpisane. Krzyżowanie konkretnych genów poprzez ożenek, rozwadnianie się mocy wraz z kolejnymi pokoleniami, kręgi i zaklęcia do wzmacniania energii – wygląda na to, że autorzy kompleksowo przemyśleli i zaplanowanie, jak powinien wyglądać ich świat. Sama Nevada oraz jej rodzina to postacie, które od pierwszych rozmów budzą naszą sympatię swoją normalnością i szczerością. Mierząca się ze stratą matka-weteranka to wspaniale silna kobieta, która nie boi się grozić nawet najgroźniejszemu mężczyźnie, gdy w grę wchodzi dobro jej córki. Babcia magik-mechanik przyciąga do siebie nie tylko tylko wnuczęta, lecz również czytelników za sprawą swojej bezpośredniości oraz uroczej potrzeby robienia zdjęć wszystkim pojawiającym się w okolicy przystojniakom. Główna bohaterka podobnie jak Kate Daniels jest stanowczą i inteligentną kobietą, która myśli, zanim coś zrobi. Podczas lektury zadowala również fakt, iż nie jest niezniszczalna, obrywa tak samo jak zwykli ludzie, a dodatkowo mierzy się z atakami paniki.

Płoń dla mnie to urban fantasy z bardzo ciekawym wątkiem kryminalnym, lecz również pięknie iskrzącym romansem. Nevada oraz Szalony Rogan doskonale ze sobą współpracują podczas scen akcji, a dodatkowo pięknie ciągnie ich do siebie w codziennych sytuacjach. Chemia między tym dwojgiem dosłownie wypływa z kart powieści. Nie mogę się doczekać, jak ich relacja się rozwinie, zwłaszcza że wyrasta trochę z tropu from enemies to lovers, a równocześnie jest na lubianym przeze mnie etapie gonienia króliczka.

Pierwszy tom trylogii Ukryte dziedzictwo z pewnością zachwyci fanów wspomnianego gatunku urban fantasy, lecz również osoby szukające powieści z elementami sensacyjnymi, detektywistycznymi i romansem. Nevada Baylor jest zdecydowanie kobietą, którą szybko można polubić, a jej przygody wciągają oraz emocjonują. Uprzedzam jednak szczerze, to jedna z tych książek, które jak zaczniecie, to nie odejdziecie, dopóki nie skończycie (ja zarwałam z nią nockę).

Tytuł oryginału: Burn for me (Hidden Legacy 1)
Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner
Premiera: 22 kwietnia 2022
ISBN: 978-83-7964-739-2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 458

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze