Od czasu, gdy Beniamin Ashwood zgodził się pomóc w odstawieniu swojej przybranej siostry do szkoły dla czarodziejek, w jego życiu zaszło wiele zmian. Drogi chłopaka skrzyżowały się zarówno z ludźmi, którzy nauczyli go nowych umiejętności, jak i ze złoczyńcami pragnącymi wyłącznie krzywdzić i rabować. Aktualnie Beniamin wraz z Amelią muszą uciekać, ponieważ na ich trop wpadła okrutna czarodziejka, łaknąca zemsty oraz pojmania uciekającej szlachcianki. Jakby tego mało, zagrożenie ze strony zbierających się w coraz liczniejsze grupy demonów zwiększa się z każdą chwilą. Jedyną nadzieją na ocalenie ludzkości jest odnalezienie starego i dawno zapomnianego już Zakonu Purpuratów, posiadającego tajemną wiedzą o tym, jak pokonać krwiożercze stwory. Ostatnie wskazówki prowadzą Bena i Amelię, czyli samozwańczych bohaterów, do Irrefortu, czyli kolejnego niebezpiecznego miejsca. Oczywiście los nie jest dla uciekinierów łaskawy i co rusz stawia na drodze pary kolejne przeszkody i próby.

We Wrogim terytorium Cobble metodycznie rozwija stworzone przez siebie postacie. Ben doskonali umiejętności z czasem, dzięki czemu nie mamy tutaj postaci opartej na schemacie from zero to hero w trzy dni, tylko laika, który musi przejść odpowiednią ścieżkę, zanim nazwiemy go mistrzem miecza czy bohaterem. Mężczyzna jest również konsekwentny w swoim praworządnym zachowaniu oraz byciu opiekuńczym dżentelmenem w stosunku do Amelii. Sama szlachcianka także jest postacią rozwijającą się w czasie, wyciągającą wnioski z porażek, a także kierującą się raczej rozsądkiem. Ku mojej wielkiej radości w książce pojawia się ponownie Rhys, czyli przyjaciel, towarzysz oraz bohater, zdecydowany pójść za duetem uciekinierów, by w końcu zrobić coś dobrego dla świata (i trochę tym samym odkupić błędy z przeszłości).

W tomie trzecim poznajemy również i nowe osoby, spośród których na szczególną uwagę zasługuje czarodziej Jasper oraz lord Jason zwany Ostrzem Koalicji. Pierwszy od wielu lat ukrywa się w związku ze swoim magicznym darem, drugi z kolei podbija coraz dalsze tereny oraz sieje postrach. Obaj wprowadzają sporo zamieszania i nowych informacji do już i tak zagmatwanej sytuacji Bena i Amelii, jednak na szczęście rzucają również trochę światła na temat Purpuratów. Jeśli chodzi o demony, pojawiają się one również i w tym tomiku, jednak jest ich trochę mniej, a sama historia znów toczy się przede wszystkim w drodze. W książce pojawia się kilka starć jednak jest ich mniej niż opisów spokojnych podróży czy też momentów oczekiwania, aż coś się wydarzy. Pod tym kątem seria o Benku jest raczej dla wytrwałych czytelników, którym nie przeszkadza, że właściwa fabuła rozwija się bardzo powoli, a autor preferuje detaliczne opisy wszystkiego (niestety mam tutaj dość lekturowe skojarzenie z Żeromskim). Świat Cobble’a jest doskonale wykreowany i bardzo plastycznie scharakteryzowany, co z jednej strony zasługuje na plus, z drugiej może niektórych męczyć, szczególnie gdy jesteśmy przyzwyczajeni do szybkiego tempa wydarzeń.

Wrogie terytorium jest podobnie jak wcześniejsze dwa tomy ciekawą historią, jednak nie posuwa właściwej fabuły mocno do przodu. Bohaterowie nie zawodzą, opisy są nadal dopracowane, jednak równocześnie warto wiedzieć, iż książki tej nie da się przeczytać na jedno posiedzenie, gdyż momentami po prostu nuży. Osobiście jestem ciekawa, w jaką stronę rozwinie się całość, ponieważ kibicuję praworządnym postaciom, które w związku z wysokim poziomem empatii i poczuciem odpowiedzialności pragną walczyć w imieniu dobra całego świata. Szkoda jednak, że by towarzyszyć Benowi dalej w podróży, będę musiała zapijać się w trakcie lektury tonami kawy.

Autor: A.C. Cobble
Tytuł oryginału: Dark Terriotry
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
ISBN: 978-83-7964-709-5
Liczba stron: 535
Wydawnictwo: Fabryka Słów

 
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze