Recenzja: „Sopot w trzech aktach” – Marta Matyszczak

„Sopot w trzech aktach”„Sopot w trzech aktach” spod pióra Marty Matyszczak to już dziesiąty tom „Kryminałów pod psem”. Za książkę odpowiada Wydawnictwo Dolnośląskie.

Róża de domo Kwiatkowska, kundelek Gucio i detektyw Szymon Solański wyruszają do Sopotu. Dla pary jest to wreszcie wyczekana podróż poślubna, a gdzie człowieki, tam też ich pies. Jednak chętnych do wyprawy nad polskie morze jest więcej. W pociągu zasiadają również Brygida Buchta, mecenas Potomek-Chojarska oraz aspirant Adolf Barański. Wszyscy trafiają do pensjonatu „Józefina” i nie trzeba długo czekać, aż do akcji wkroczy trup.

Pierwszy tom komedii kryminalnych z tego cyklu ukazał się w 2017 roku, a moja przygoda z nimi zaczęła się ciut później. Jako wielbicielka psów przepadłam od pierwszej strony, bo kto oparłby się tym czarnym jak węgielki oczkom i uszkom w kształcie haczyków. Oraz nieprzeciętnej inteligencji, której to nie można odmówić Gustawowi. Roża i Szymon też mają swoje momenty rezolutności, ale nie oszukujmy się, bez trójnogiego kundelka agencja detektywistyczna Solan nie miałaby racji istnienia.

„Sopot w trzech aktach” zabiera Czytelników na wycieczkę po różnych momentach XX i XXI wieku. Chociaż sprawa morderstwa, nad którą pracują główni bohaterowie powieści, dzieje się współcześnie, to Marta Matyszczak wplotła w swą opowieść historię powstania Sopotu, czasy II wojny światowej oraz to, co nastąpiło po niej. I każdy z tych momentów okazuje się, prędzej lub później, istotny dla fabuły. Osobiście lubię takie historyczne wątki, a to już nie pierwsza część cyklu, w której się one pojawiają.

Kto czytał „Kryminały pod psem”, ten wie, a reszta z Was zaraz się dowie, że mimo iż w każdej części pojawia się jakiś trup, to nie uświadczycie tu makabrycznych obrazków pełnych przemocy. Krew nie bryzga po ścianach, a każdego złoczyńcę dopada ręka sprawiedliwości. Co najwyżej z lekkim opóźnieniem. Natomiast tym, czego nie brakuje, jest humor. Gucio swoimi popisami oraz komentarzami dba, by nie było zbyt smutno, zaś Różyczka i jej sportowe wyczyny troszczą się o uśmiechy Czytelników.

Tak jak poprzednie tomy, tak „Sopot w trzech aktach” jest również dawką satyry na otaczającą nas rzeczywistość. Marta Matyszczak ustami swoich bohaterów rozdaje kuksańce w bok oraz pstryczki w nos nie tylko politykom, ale również zgrabnie punktuje nasze narodowe przywary. Spieszmy się hołubić te elementy powieści, nim władza ich zakaże.

W związku z tym, iż powieść liczy sobie niespełna 300 stron, akcja płynie wartko i nie ma czasu na nudę. Bohaterowie, zarówno z pierwszego, jak i drugiego planu, mają łapy oraz ręce pełne roboty i nawet niesprzyjające okoliczności przyrody nie są w stanie ich powstrzymać. Team Solańskich szuka mordercy i uroków nadmorskiej miejscowości. Barański może się wykazać, Potomek-Chojarska wciąż nie znajduje imienia, a Brygida Buchta wykazuje słabość do zamaskowanych bohaterów.

„Sopot w trzech aktach” to bardzo dobra kontynuacja cyklu komedii kryminalnych. Przeszłość splata się z teraźniejszością, natomiast przyszłość pozostaje niewiadomą. Zakończenie sugeruje, że losy Gucia, Róży i Szymona mogą potoczyć się w niespodziewanym kierunku. Mam nadzieję, iż zarówno Marta Matyszczak, jak i Wydawnictwo Dolnośląskie nie każą nam długo czekać na kolejną część tej historii.

Autor: Marta Matyszczak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cena okładkowa: 34,90 zł
Cykl: Kryminał pod psem
Tom: 10
Liczba stron: 304
Okładka: Oprawa miękka – broszurowa
Premiera: 13.07.2022
ISBN: 978-83-271-6218-2

 

About WereWolf

Zły Wilk

View all posts by WereWolf
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze